Powrót do przeszłości

Ćwiczenia z koncentracją które opisywałem na blogu przyczyniły się do wzrostu świadomych snów i podróży astralnych. 12 lipca nad ranem po przebudzeniu i ponownym zaśnięciu znalazłem się  w paraliżu przysennym. Nie byłem dostatecznie przytomny by podjąć się dalekiej podróży astralnej, ale mimo to wyszedłem intuicyjnie z ciała. Zacząłem pocierać prawą ręką astralną podłogę, ale zamiast dywanu, który znajduje się obok łóżka były panele. Uzmysłowiłem sobie że znajduje się częściowo w moim starym pokoju i jeżeli wyjdę, to prawdopodobnie właśnie tam trafie. Paraliż przysenny jest stanem który bardzo mocno decyduje o tym jak będzie wyglądać przestrzeń w oobe. Mogłem się oczyścić energetycznie by wyjść z ciała w czasie rzeczywistym, ale poczułem że powinienem polecieć do swojego starego domu. Nie ingerowałem więc w moją świadomość. Przekulałem się ciałem astralnym w prawą stronę i spadłem z łóżka. W momencie gdy odzyskałem wzrok to moim oczom ukazały się 2 przebijające przez siebie pokoje. Była noc, ale mimo to widziałem wszystkie przedmioty które znajdowały się w domu. Otworzyłem okno i postawiłem jedną nogę na parapecie szykując się do poszybowania w niebo. Bardzo często w świadomym śnie albo projekcji astralnej lecę do nieba i łącze się ze wszechświatem, tak poprostu :) . Stapiam się w miłości i jedności. Już byłem gotowy do odlotu, gdy nagle zauważyłem moją siostrę leżąca na łóżku, spoglądającą co ja wyprawiam. Pomyślałem sobie „przecież nie wylecę na jej oczach, poza tym jest zimno na dworze i jeszcze się przewieje” :D . Wiem że głupia wymówka ale jak nigdy dałem sie nabrać na realność i autentyczność doświadczenia. Nigdy nie obchodziło mnie co myślą inne istoty w obe, ale teraz dałem się wciągnąć w pułapkę. Włączyłem komputer i z ciekawością przyglądałem się szczegółom na monitorze. Byłem zdumiony gdy okazało się że nawet każda ikonka na pulpicie się zgadza z rzeczywistością.  Chciałem wejść na forum oobe spróbować się skontaktować z kimkolwiek, lecz nie było internetu. Pozostawiłem po sobie wiadomość w notatniku i poszedłem do drugiego pokoju. Po drodze mijając łazienkę zobaczyłem swoje odbicie lustrzane i z zaciekawieniem patrzyłem czy wszystko się zgadza. Nagle moja siostra zerwała sie z łóżka i zaczęła się obok mnie wiercić. Trochę mnie to irytowało że stała za mną ponieważ pomyślałem sobie że w odbiciu lustrzanym zobaczę zamiast siostry jakąś obrzydliwą kreaturę :D . Zdziwiło mnie tylko to że była o kilka lat młodsza niż w rzeczywistości. Poszedłem w końcu do tego drugiego pokoju i włączyłem telewizor. Dokładnie w tym momencie siostra poinformowała mnie że zaraz przyjdą do nas wujkowie. Nagle mnie olśniło i przypomniałem sobie że identyczna sytuacja miała miejsce jakieś 7 lat temu. Po jakimś czasie się obudziłem i uzmysłowiłem wiele rzeczy. Np. pulpit na komputerze w oobe pokrywał się z tym rzeczywistym ale sprzed kilku lat, gdy miałem zainstalowanego starego windowsa i tapetę autorstwa mojego kolegi.

Powrót

Na ponad tydzień wyjechałem więc byla mała przerwa w blogowaniu. Wracam  z nową energią i doświadczeniami. Pozdrawiam :) .

Reiki

25.07.2010 Ukończyłem kurs reiki. Leczenie energią praktykowałem już wcześniej stosując własne metody które opracowywałem bazując na doświadczeniu :) . Pomagałem głównie znajomym „z internetu” wysyłając im energie na odległość. Powodem dla którego zapisałem się na kurs  był głównie „papierek”(choć przyznam się że byłem ciekawy też tych wszystkich doświadczeń). Ludzie których leczyłbym w przyszłości mogliby nie mieć zaufania do osoby która nie ma udokumentowanych swoich zdolności. Jest to trochę dziwne, ponieważ każdy człowiek może zrobić sobie takich kurs nie posiadając zdolności. Na kursie przeszedłem inicjacje i dowiedziałem się w których miejscach przykładać ręce do ciała fizycznego. Najważniejszą rzeczą jest jednak zjednoczenie swojej woli z wolą boską, otworzenie kanału energetycznego by pozwolić przepłynąć energii kosmicznej. Załącza się wtedy niesamowity stan świadomość w którym nie doświadczamy swojej tożsamości, postrzegamy siebie jako przekaźnik energii boskiej, z poziomu „Boga”. Nauczyłem się to robić kilka lat temu podczas samotnej praktyki. Myślę ze gdyby nie to, to inicjacja oraz wypowiedzenie formułki „proszę o reiki” wiele by nie zdziałały. Oczywiście ta energia zawsze przez nas przepływa i zawsze będziemy nią leczyć, ale różnica w intensywności i poziomie wibracji jest ogromna :) . Reiki to przede wszystkim praca z samym sobą, a nie „pacjentem”. Jeżeli odczujemy wszechświat, jak wszystko płynie i jest pięknie ze sobą powiązane, będziemy wstanie odczuć miłość, to będziemy idealnym przewodnikiem energii.  Odnoszę wrażenie  że reiki jak i inne metody leczenia są traktowane jakby powierzchownie i bardzo technicznie. Trzeba wykonywać to i tamto, dostosować się do takich zasad, spełniać takie i takie wymagania, wykonać taki rytuał, wypowiedzieć taką afirmacje i będzie wszystko jak być powinno-osoba została uleczona. Podchodzę do tego bardziej intuicyjnie, jest to dla mnie o wiele swobodne. Podczas kursu przez to że koncentrowałem się na tych wszystkich technikach, to nie byłem wstanie dobrze odczuć swojej energii. Przepływ nie był tak intensywny jak podczas innych „zabiegów” które wykonywałem na odległość. Uświadomiłem sobie że praktyka reiki której nie mam jest tu ważną rzeczą. Trzeba nauczyć się odprężyć, medytować wykonując pewne układy rąk. Mimo wszystko pozytywnie się zaskoczyłem, kurs odbył się w miłym towarzystwie i doświadczyłem bardzo dużego transferu energii w grupie. Miałem różne wizje podczas leczenia i w pewnym momencie odniosłem wrażenie że wiem już na czym to wszystko polega. Gdy moja żona, która też brała udział w kursie wykonywała na mnie zabieg, to przestał mnie boleć kręgosłup, który sobie nadwyrężyłem na jodze. Reiki samo w sobie jest bardzo skuteczne i przydatne. To w jaki sposób zabierzemy się do praktyki i jak będziemy przestrzegać zasad, które z góry są nałożone wpłynie na to jak bardzo skutecznie będziemy przekazywać energie. Bardzo się cieszę że miałem okazję uczestniczyć w kursie, ponieważ zyskałem dodatkową wiedzę którą mogę w przyszłości wykorzystać. Dużo osób się obawia że np. w złej kolejności wykonali układy rąk, bądź o któryś zapomnieli. Nie należy przejmować takimi powierzchownymi rzeczami. Mikao Usui nie stworzył energii reiki, jedynie opracował skuteczną metodę leczenia wykorzystującą dostępną każdemu energie. Możemy ją wykorzystywać nie opierając się na tej metodzie, więc jeżeli coś przeoczymy podczas praktyki reiki to świat się nie zawali a osoba którą leczymy nie rozchoruje się :) . Czasami wystarczy dotknąć na kilka sekund osobę lecząca by całkowicie wyzdrowiała, bądź wypowiedzieć jakieś słowa. Wszystko zależy od NAS i od tego jak bardzo pozwalamy energii przepłynąć przez siebie. Metoda Reiki rozwija to w nas i nie trzeba się do niej ograniczać. Nie musimy przechodzić inicjacji by móc leczyć i mieć dostęp do energii. Najlepsza metoda leczenia to taka bez metody ;) … która wypływa od nas, naszego wnętrza.

Artykuły

Dodałem nowy dział w którym regularnie będę zamieszczał różne publikacje. Pozdrawiam.